Never don't promise of eternal love .

Not everyone knows that a joke .

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Biegliśmy długo przez gęsty las, aż w końcu zatrzymaliśmy się na skraju małej polanki oświetlonej blaskiem księżyca. Dopiero teraz mogłam przyjrzeć się osobie, która wyratowała mnie z opresji. Był to chłopak o blond włosach i dużych, niebieskich oczach w których odbijało się blade światło.
- Co Ty robiłaś o tej porze sama w lesie ? Odbiło Ci?! Przecież mogło Ci się coś stać ! - krzyknął zbulwersowany chłopak.
- Dziękuję - szepnęłam tylko spuszczając głowę, bo nic innego nie mogła z siebie wydusić. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, a z piersi wyrwał się paniczny szloch.
- Przepraszam - powiedział cicho chłopak i nieoczekiwanie przytulił mnie mocno do siebie. Czułam się taka bezpieczna w jego ramionach...
- Jestem Tom.
- Alice. Miło mi. - uśmiechnęłam się blado.
- Więc...co tutaj robisz o tej porze...? - zaczął ostrożnie.
- Uciekłam z domu. Moja...mama nie żyje. Nie mam dokąd pójść...- westchnęłam.
- Mm...mam ten sam problem...- odpowiedział po chwili milczenia. Tak w ogóle...ile masz lat?
- 15. A Ty?
- 16. - uśmiechnął się lekko. Chodź. Poszukamy jakiegoś sklepu. - powiedział i chwycił moją torbę.
Szliśmy powoli rozmawiając o naszym życiu. Nie miał wcale prościej niż ja. Jego matka umarła kiedy miał 10 lat a ojciec..ojciec znęcał się nad nim do tego stopnia, że chłopak uciekł z domu.
- To gdzie teraz mieszkasz? - zapytałam.
- Nigdzie. Chciałem coś wynająć, ale jak na razie nie było to możliwe. Zazwyczaj śpię w metrze, albo tego typu miejscach tylko, że czułem się strasznie samotny. Cieszę się, że znalazłem Ciebie.
- Rozumiem...nie masz żadnych znajomych ?
- Mam. Nie za dużo, ale mam. Tylko, że oni wszyscy mają swoje domy i rodziny.
- Dotarliśmy w końcu do jakiegoś sklepu i kupiliśmy coś do jedzenia. Gdy doszliśmy do metra było już bardzo późno.
Usiedliśmy na pierwszej lepszej ławce. Było zimno. Przeszył mnie dreszcz.
- Zimno Ci ? - zapytał Tom.
- Trochę.
Chłopak ściągnął bluzę i założył mi ją na ramiona. Miała cudowny zapach jakiś perfum. Wtuliłam się w chłopaka i nie wiedząc kiedy zasnęłam.

________________________________________________

Przepraszam, że dopiero teraz dodaję nn ! Ostatnio mam zero wolnego czasu, ale mam nadzieję, że rozdział się spodoba !
Zapraszam do czytania i komentowania ! <#
Tagi: 4 marca
05.03.2012 o godz. 13:43
W końcu zmęczona usiadłam na brzegu jakiejś rzeczki. Pochyliłam się do przodu i zobaczyłam niewyraźne odbicie zabłąkanej dziewczyny w przezroczystej tafli wody.
Czyjeś śmiechy wyrwały mnie z zamyślenia. Po drugiej stronie jakieś dzieci biegały beztrosko po łące i śmiejąc się zbierały już ostatnie w tym roku kwiatki.
~Ile bym dała, aby znów być małą dziewczynką. Bez żadnych zmartwień ~ pomyślałam.
Wstałam i udałam się ścieżką, ciągnącą się wzdłuż lasu. Tak na prawdę nie miałam pojęcia gdzie się znajduję i dokąd chcę dotrzeć.
Zaczęło się ściemniać.Przystanęłam o oparłam się o gruby pień starego buka. Od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Przeszył mnie zimny dreszcz. Rozglądnęłam się na boki, ale nikogo nie dostrzegłam. Podniosłam torbę i ruszyłam dalej. Nie czułam się bezpiecznie. Coś mi mówiło, że nie powinno mnie tu być.
Nagle usłyszałam jakiś szelest. Jakby coś szło w moją stronę i wtedy z półmroku wyłonił się jakiś typek. Podszedł do mnie z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
- No, no. Kogo my tu mamy. Samotna dziewczynka chodzi sama po lesie? Nikt Cię nie uczył, że w lasach czyha wiele niebezpieczeństw ? - powiedział z pogardą i roześmiał się śmiechem, który wywołał u mnie gęsią skórkę.
Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć, ani wydobyć z siebie żadnego słowa.
- Pójdziesz ze mną. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Dopiero teraz odzyskałam panowanie nad ciałem. Zaczęłam się wyrywać i krzyczeć, ale na darmo. Nikt mi nie mógł pomóc, lecz nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Resztkami sił próbowałam uwolnić się z silnego uścisku.
Nagle ktoś, lub coś mignęło mi przed oczami, a po chwili facet, który mnie szarpał leżał na ziemi. Stałam zszokowana czując, że znowu ogarnia mnie bezwład.
Ktoś chwycił mnie za ramię i pociągnął w nieprzeniknioną ciemność....
-------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy to czytają i komentują ! <3
Tagi: 8 luty
08.02.2012 o godz. 11:15
W drzwiach pokoju ukazała się Pani Harriet - moja opiekunka.
- Witaj Alice. Chodź. Musisz poznać pewną osobę. - uśmiechnęła się i wyszła.
Po 30 min. siedziałyśmy już w samochodzie.
- Polubisz ich. Ona to aktorka, a on pracuje w telewizji.
- Mają dzieci ? - zapytałam.
- Nie. Czekają na adopcję.
Dojechałyśmy do małego domku. Ruszyłam powoli w stronę salonu. Pani Harriet rozmawiała z jakąś kobietą. Usłyszałam fragment rozmowy.
- Przeszła bardzo dużo. Jest bardzo bystra, ale opuściła wiele zajęć. Nie musicie decydować od razu. Porozmawiajcie sobie. A jak Wam nie będzie pasować zadzwońcie do mnie.
Nie miałam ochoty dalej tego słuchać. Ruszyłam na górę po krętych schodach, weszłam do jakiegoś pokoju i usiadłam na łóżku.
- Tutaj jesteś. - usłyszałam głos Laury.
- Szkoda, że Mark nie mógł Cię przywitać. To tutaj. Celowo nie urządzałam pokoju, abyś mogła powiesić sobie swoje rzeczy.
- Ładnie tu. - powiedziałam. Kobieta sprawiała wrażenie bardzo miłej.
- Napijesz się herbaty? Kupiłam też cole i skok. Nie wiedziałam co lubisz.
- Poproszę herbaty. - uśmiechnęłam się.
Wieczorem siedziałyśmy i oglądałyśmy film, w którym grała Laura.
- Popatrz...teraz idę, idę, patrzę i umieram. - uśmiechnęła się.
- Dobra jesteś. - odwzajemniłam uśmiech.
- Przygotowania trwają wieki. Ale to całe moje życie.

Byłam wtedy szczęśliwa. Zupełnie jak z moją zmarłą mamą. Niestety. Szczęście nie było mi pisane. Zdarzyła się rzecz, która ponownie przewróciła moje życie do góry nogami.

Pewnego wieczora usłyszałam kłótnię Laury i jej męża. Pełna obaw położyłam się do łóżka ze świadomością, że Mark nie jest zachwycony moją obecnością.
Obudziłam się wcześnie rano. Pierwsze promienie słońca przebijały się przez zasłonięte okna. Zeszłam na dół kierując się w stronę sypialni. Chciałam zobaczyć jak czuje się Laura. Zobaczyłam ją leżącą na łóżku.
Laura - potrząsnęłam nią lekko. Nic.
Laura. - powtórzyłam głośniej. Nadal nic.
Zaczął wzbierać we mnie strach. Zobaczyłam obok na półce rozsypane jakieś tabletki.
Laura ! - krzyknęłam. Zaczęłam histerycznie płakać.
Nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że po raz kolejny straciłam osobę, którą kochałam. Płacząc zebrałam swoje rzeczy i wybiegłam z domu. Nie wiedziałam co zrobić, gdzie pójść, ale wiedziałam, że nie mogę tam zostać. Dręczyło mnie ogromne poczucie winy. Biegłam przed siebie, łzy spływały mi po policzkach a w głowie miałam jeden wielki mętlik, który powoli zamieniał się w huk.
Tagi: 6 luty
06.02.2012 o godz. 13:44
Mam na imię Alice. Alice Grey. Byłam zwykłą, szczęśliwą dziewczyną mającą kochającą rodzinę i przyjaciół. Niestety wszystko się zawaliło. Gdy miałam 9 lat umarła mama. Mój ojciec załamał się i popadł w alkoholizm. Przestał panować nad swoim życiem. Nigdy nie było go w domu, przestałam go obchodzić. I tak właśnie trafiłam tutaj do domu dziecka. Teraz mam 15 lat. Nie mam przyjaciół i szczerze to nie pamiętam już jak to jest być kochanym. Jedyną pamiątką po mojej matce, którą tak bardzo kochałam była stara, podniszczona fotografia, z którą nigdy się nie rozstawałam.Zawsze sama, bez nikogo...
Pewnego deszczowego dnia siedziałam na parapecie i przyglądałam się kroplom deszczu spływającym po zabrudzonej szybie. Zastanawiałam się czy już zawsze będzie tak samo, czy znajdzie się ktoś, kto mnie pokocha tak, jak moja mama.
I wtedy zdarzyło się coś, co mogło odmienić moje życie...

------------------------------------------------
Pierwszy króciutki, ale następny będzie o wiele dłuższy. <3
Tagi: 5 luty
05.02.2012 o godz. 19:32

Hej. Nie będę pisać nic o sobie, bo jakoś nie wydaje mi się, że kogoś obchodzi kim jestem i co robię. (: Będę tu pisać opowiadanie, bo ciągle mi jakieś nowe pomysły do głowy przychodzą. Jutro postaram się dodać pierwszy rozdział. To by było na tyle. Pozdr ! <3
Tagi: Zapowiedź
04.02.2012 o godz. 22:29
Deszczoowa
Never don't promise of eternal love .
Skąd: Skądś.
O mnie: Myślę .. że raczej mało istotne .
statystyki