3 rozdział
W końcu zmęczona usiadłam na brzegu jakiejś rzeczki. Pochyliłam się do przodu i zobaczyłam niewyraźne odbicie zabłąkanej dziewczyny w przezroczystej tafli wody.
Czyjeś śmiechy wyrwały mnie z zamyślenia. Po drugiej stronie jakieś dzieci biegały beztrosko po łące i śmiejąc się zbierały już ostatnie w tym roku kwiatki.
~Ile bym dała, aby znów być małą dziewczynką. Bez żadnych zmartwień ~ pomyślałam.
Wstałam i udałam się ścieżką, ciągnącą się wzdłuż lasu. Tak na prawdę nie miałam pojęcia gdzie się znajduję i dokąd chcę dotrzeć.
Zaczęło się ściemniać.Przystanęłam o oparłam się o gruby pień starego buka. Od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Przeszył mnie zimny dreszcz. Rozglądnęłam się na boki, ale nikogo nie dostrzegłam. Podniosłam torbę i ruszyłam dalej. Nie czułam się bezpiecznie. Coś mi mówiło, że nie powinno mnie tu być.
Nagle usłyszałam jakiś szelest. Jakby coś szło w moją stronę i wtedy z półmroku wyłonił się jakiś typek. Podszedł do mnie z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
- No, no. Kogo my tu mamy. Samotna dziewczynka chodzi sama po lesie? Nikt Cię nie uczył, że w lasach czyha wiele niebezpieczeństw ? - powiedział z pogardą i roześmiał się śmiechem, który wywołał u mnie gęsią skórkę.
Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć, ani wydobyć z siebie żadnego słowa.
- Pójdziesz ze mną. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Dopiero teraz odzyskałam panowanie nad ciałem. Zaczęłam się wyrywać i krzyczeć, ale na darmo. Nikt mi nie mógł pomóc, lecz nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Resztkami sił próbowałam uwolnić się z silnego uścisku.
Nagle ktoś, lub coś mignęło mi przed oczami, a po chwili facet, który mnie szarpał leżał na ziemi. Stałam zszokowana czując, że znowu ogarnia mnie bezwład.
Ktoś chwycił mnie za ramię i pociągnął w nieprzeniknioną ciemność....
-------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy to czytają i komentują ! <3
Czyjeś śmiechy wyrwały mnie z zamyślenia. Po drugiej stronie jakieś dzieci biegały beztrosko po łące i śmiejąc się zbierały już ostatnie w tym roku kwiatki.
~Ile bym dała, aby znów być małą dziewczynką. Bez żadnych zmartwień ~ pomyślałam.
Wstałam i udałam się ścieżką, ciągnącą się wzdłuż lasu. Tak na prawdę nie miałam pojęcia gdzie się znajduję i dokąd chcę dotrzeć.
Zaczęło się ściemniać.Przystanęłam o oparłam się o gruby pień starego buka. Od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Przeszył mnie zimny dreszcz. Rozglądnęłam się na boki, ale nikogo nie dostrzegłam. Podniosłam torbę i ruszyłam dalej. Nie czułam się bezpiecznie. Coś mi mówiło, że nie powinno mnie tu być.
Nagle usłyszałam jakiś szelest. Jakby coś szło w moją stronę i wtedy z półmroku wyłonił się jakiś typek. Podszedł do mnie z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
- No, no. Kogo my tu mamy. Samotna dziewczynka chodzi sama po lesie? Nikt Cię nie uczył, że w lasach czyha wiele niebezpieczeństw ? - powiedział z pogardą i roześmiał się śmiechem, który wywołał u mnie gęsią skórkę.
Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć, ani wydobyć z siebie żadnego słowa.
- Pójdziesz ze mną. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Dopiero teraz odzyskałam panowanie nad ciałem. Zaczęłam się wyrywać i krzyczeć, ale na darmo. Nikt mi nie mógł pomóc, lecz nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Resztkami sił próbowałam uwolnić się z silnego uścisku.
Nagle ktoś, lub coś mignęło mi przed oczami, a po chwili facet, który mnie szarpał leżał na ziemi. Stałam zszokowana czując, że znowu ogarnia mnie bezwład.
Ktoś chwycił mnie za ramię i pociągnął w nieprzeniknioną ciemność....
-------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy to czytają i komentują ! <3
Tagi:
8 luty
08.02.2012 o godz. 11:15



Ps. zapraszam do mnie xD